Rząd PiS zlikwidował Ministerstwo Gospodarki Wodnej, ale ministra Gróbarczyka nie zatopił. Wypłynął z nową funkcją i nowym pomysłem: budową doku w stoczni Gryfia. Zrobi to firma bez doświadczenia i pracowników – powiedział w Sejmie poseł PSL, Jarosław Rzepa.

Zapowiedzi jak zwykle, były wzniosłe i ambitne. – Do Szczecina wraca nadzieja na rozwój stoczni – mówił premier Mateusz Morawiecki, gdy w połowie 2018 roku w szczecińskiej stoczni „Gryfia” położono stępkę promu, który w przyszłości miał kursować między Świnoujściem a Ystad. Sprawa programu „Batory” jednak szybko ucichła, a resort gospodarki morskiej kierowany przez Marka Gróbarczyka nie przygotował nawet projektu.

– Promu nie ma, projektu nie ma, a 12,5 miliona pieniędzy wydano. Zostaje pytanie, na co te pieniądze wydano ? – pytał poseł Jarosław Rzepa.

– Miała być piękna zielona stocznia w Szczecinie. Nawet nazwy nie ma, bo sąd zakazał stosowania nazwy Stoczni Szczecińskiej. Miały być projekty i realizacje cruiserów. Tego też nie ma – wyliczał poseł PSL.

Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej zlikwidowano. – Pana ministra się nie udało zatopić. Pojawił się w nowym miejscu i z nowym pomysłem – zaznaczył poseł Rzepa.

Chodzi o Budowę nowego doku w Morskiej Stoczni Remontowej Gryfia. Zdaniem rządzących, ma to zwiększyć przychody stoczni o 40 milionów złotych.

– Skąd takie informacje? Skąd takie analizy? Być może już zostały podpisane kontrakty na remonty w doku nr 8? – dziwi się poseł PSL.

Dok ma budować „Stocznia Szczecińska”, firma która nie ma doświadczenia w budowie doków i nie ma ludzi do budowy. Poseł Rzepa przypomniał, że do dnia dzisiejszego nie udało się odbudować „Stoczni Szczecińskiej” oraz likwidację oddziału Morskiej Stoczni Remontowej – Gryfia w Świnoujściu i masowe zwolnienia pracowników.

Obecny na konferencji prasowej poseł Krajewski dodał, że przez nieudolną politykę rządu Zjednoczonej Prawicy wielu przedsiębiorców zbankrutuje.

– Zamiast opowiadać jak jest wspaniale, niech zrekompensują wszystkim właścicielom firm poniesione straty, nie tylko tym z południa – powiedział Stefan Krajewski.

Odniósł się w ten sposób do pomocy finansowej, kierowanej wyłącznie do gmin na południu kraju. Dodatkowy 1 mld zł od rządu nie uratuje przedsiębiorców utrzymujących się w górach z turystyki, a bunt z południa może się rozlać na cały kraj.