W Polsce 65 proc. stacji hydrologicznych wskazuje niskie stany wody, a na ponad 350 stacjach przepływy spadły poniżej umownej granicy suszy hydrologicznej. Tymczasem elektrownie potrzebują ogromnych ilości wody do chłodzenia. Od 2027 roku będą mogły częściowo zastąpić wodę pobieraną z rzek wodą odzyskaną ze ścieków komunalnych. To oznacza mniejszą presję na zasoby wodne i większe bezpieczeństwo dostaw energii.
Susza nie jest już prognozą. Jest faktem
Według danych IMGW z 3 września 2026 roku niskie stany wody notowano na 65 proc. stacji hydrologicznych. Na 354 stacjach przepływy spadły poniżej SNQ, czyli średniego niskiego przepływu, uznawanego za umowną granicę suszy hydrologicznej. Tydzień wcześniej takich stacji było 314.
Problem dotyczy także wód podziemnych. Państwowa Służba Geologiczna ostrzega, że we wrześniu zagrożenie niżówką hydrogeologiczną obejmuje 15 województw. W wielu regionach obniża się poziom płytkich wód podziemnych, od których zależą gospodarstwa domowe, rolnictwo i lokalne ekosystemy.
Lokalne burze i gwałtowne ulewy nie kończą suszy. Mogą powodować podtopienia, ale duża część wody szybko spływa do kanalizacji i rzek, zamiast stopniowo wsiąkać w glebę i odbudowywać zasoby podziemne. Do odwrócenia niekorzystnego trendu potrzebne są spokojne, regularne opady obejmujące duży obszar.
Kiedy brakuje wody, może zabraknąć energii
Elektrownie i elektrociepłownie potrzebują wody między innymi do chłodzenia instalacji oraz skraplania pary wykorzystywanej w procesie produkcji energii.
Podczas upałów uruchamia się niebezpieczny mechanizm. Poziom rzek spada, woda staje się cieplejsza, a jednocześnie rośnie zapotrzebowanie na energię. Jeżeli elektrownia nie może pobrać odpowiedniej ilości wody albo bezpiecznie odprowadzić jej po wykorzystaniu, może być zmuszona do ograniczenia produkcji.
Bezpieczeństwa energetycznego nie można więc mierzyć wyłącznie liczbą elektrowni, mocą bloków czy wielkością zapasów paliwa. Trzeba również odpowiedzieć na pytanie, czy podczas długotrwałej suszy będzie czym te instalacje chłodzić.
Dla mieszkańców oznacza to bardzo konkretną zależność: mniejsze zasoby wodne mogą zagrozić stabilności produkcji prądu i ciepła właśnie wtedy, gdy są one najbardziej potrzebne.
Woda z miasta zamiast kolejnej wody z rzeki
Od 1 stycznia 2027 roku elektrownie i elektrociepłownie będą mogły wykorzystywać w systemach chłodzenia wodę odzyskaną ze ścieków komunalnych.
Nie chodzi o surowe ścieki. Woda będzie musiała zostać odpowiednio oczyszczona, spełnić wymagania jakościowe, a w razie potrzeby przejść dodatkowe uzdatnianie. Będzie mogła być wykorzystywana samodzielnie albo mieszana z wodą pobieraną z rzek.
W ten sposób jeden zasób wykona dwie prace. Najpierw woda posłuży mieszkańcom, a później energetyce. Zamiast sięgać po kolejne metry sześcienne z rzek lub ujęć podziemnych, będzie można ponownie wykorzystać wodę, która już trafiła do systemu komunalnego.
Technologia była gotowa. Brakowało przepisów
Główną przeszkodą nie był brak technologii, lecz brak jednoznacznych regulacji. Prawo nie określało dostatecznie jasno statusu wody odzyskanej ani zasad jej wykorzystywania przez energetykę.
Ustawa z 17 lipca 2026 roku o zmianie ustawy – Prawo wodne usuwa tę barierę. Wprowadza definicję wody odzyskanej, pozwala wykorzystywać ją w obiegach chłodzących oraz określa zasady uzyskiwania pozwoleń, prowadzenia pomiarów i ponoszenia opłat.
Projekt został wniesiony przez posłów Koalicji Obywatelskiej i PSL–Trzeciej Drogi. We wdrażanie rozwiązania zaangażowani są ministrowie PSL odpowiedzialni za energetykę i gospodarkę wodną.
Znaczenie nowych przepisów przedstawiono 3 września 2026 roku podczas konferencji w Elektrociepłowni Siekierki w Warszawie. W spotkaniu uczestniczyli minister infrastruktury Dariusz Klimczak, minister energii Miłosz Motyka oraz przedstawiciele PGW Wody Polskie, ORLEN SA i ORLEN Termiki. Rozmawiano o praktycznym wykorzystaniu wody odzyskanej ze ścieków komunalnych oraz korzyściach tego rozwiązania dla energetyki i zasobów wodnych.
– To zmiana, która ma fundamentalne znaczenie dla wielu jednostek wytwórczych w Polsce. Dzięki temu będziemy bardziej odporni i jeszcze lepiej przygotowani na wszelkiego rodzaju kryzysy – powiedział minister energii Miłosz Motyka.
– To przykład odpowiedzialnego myślenia o przyszłości państwa, łączącego bezpieczeństwo wodne, energetyczne oraz ochronę środowiska – powiedział minister infrastruktury Dariusz Klimczak.
Siekierki i Żerań pokazują skalę możliwości
Według wstępnych szacunków ORLEN Termiki wykorzystanie oczyszczonych ścieków mogłoby zmniejszyć pobór wody z rzek średnio o około 20 proc. w Elektrociepłowni Siekierki i nawet o około 80 proc. w Elektrociepłowni Żerań.
Spółka prowadziła w tej sprawie rozmowy z warszawskim MPWiK i wstępnie potwierdziła techniczną możliwość zastosowania takiego rozwiązania.
Nie są to jeszcze osiągnięte oszczędności. Ustawa daje możliwość, ale nie nakłada obowiązku wykorzystywania odzyskanej wody. Każde przedsięwzięcie będzie wymagało przygotowania projektu i budowy odpowiedniej infrastruktury, między innymi rurociągów, przepompowni, instalacji uzdatniających oraz urządzeń pomiarowych.
Najważniejsze jest jednak to, że po zmianie prawa takie inwestycje będą mogły powstawać.
Jedna bariera mniej, kilka korzyści więcej
Nowe rozwiązanie może przynieść:
- mniejszy pobór wody z rzek i ujęć podziemnych;
- większą odporność elektrowni na suszę i niskie stany wód;
- ograniczenie ryzyka zmniejszania produkcji energii podczas upałów;
- lepszą ochronę zasobów potrzebnych mieszkańcom, rolnictwu i przyrodzie;
- nowe możliwości współpracy samorządów, oczyszczalni i przedsiębiorstw energetycznych;
- praktyczne wdrażanie gospodarki o obiegu zamkniętym.
Ustawa nie zakończy suszy i nie obniży automatycznie rachunków za energię. Może jednak ograniczyć koszty oraz ryzyka, które w przyszłości mogłyby uderzyć w odbiorców prądu i ciepła.
To działanie wyprzedzające. Odpowiedzialne państwo nie czeka, aż niski poziom rzek wymusi ograniczenie pracy elektrowni. Rozpoznaje zagrożenie i odpowiednio wcześnie przygotowuje alternatywę.
Bezpieczeństwo zaczyna się od przewidywania
Przez lata oczyszczona woda była traktowana przede wszystkim jako coś, co należy bezpiecznie odprowadzić. Teraz może stać się zasobem chroniącym rzeki i zwiększającym bezpieczeństwo produkcji energii.
Oczyszczalnia zyskuje partnera, elektrownia dodatkowe źródło wody, a rzeka większą ochronę. Mieszkańcy otrzymują natomiast bardziej odporny system dostaw prądu i ciepła.
PSL pokazuje, że bezpieczeństwo energetyczne i ochrona zasobów naturalnych nie muszą się wykluczać. Mniej wody pobieranej z polskich rzek, większa odporność elektrowni i bezpieczniejsze dostawy energii. Tak działa państwo, które przewiduje zagrożenia, zamiast czekać na kryzys.



