Konstytucja marcowa była aktem wyjątkowym, ponieważ wyznaczała moment odrodzenia państwa po stuletniej niewoli, odrodzenia jego społeczeństwa, prawa i suwerenności. Pomimo tego, że uchwalono ją sto lat temu, wcale nie traci na znaczeniu. Podobnie jak wtedy, również dziś trwa dyskusja, co zrobić ze zdewastowanym przez neosanację państwem polskim – powiedział wicemarszałek Sejmu, Piotr Zgorzelski.

Dokładnie 100 lat temu, 17 marca 1921 r. Sejm Ustawodawczy po dwóch latach prac uchwalił pierwszą ustawę zasadniczą odrodzonej RP. Była to konstytucja niepodległości, która miała tę niepodległość poświadczyć. Umacniać jako czynnik integrujący młodą państwowość polską. Stanowiła uroczyste legislacyjne potwierdzenie odzyskanej suwerenności państwowej. Debata konstytucyjna stanowiła początek współczesnej polskiej demokracji. Stała się ważnym elementem procesu odbudowy państwa i kształtowania jego filarów ustrojowych. Przyjęcie konstytucji stanowiło nie tylko wynik kompromisu stronnictw sejmowych, lecz także potwierdzało szacunek wobec ideałów demokracji reprezentacyjnej, rządów prawa, niezawisłości sądów i wolności jednostki.

– Niezapomniana chwila. Jest Polska, jest Sejm – jej przedstawicielstwo. Czułem się dumny i szczęśliwy, że jestem jednym z tych, którzy mają budować odrodzone państwo – wspominał w swym dzienniku Maciej Rataj, współtwórca Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej przyjętej przez Sejm ustawodawczy w 1921 r.

Sześć lekcji na stulecie Konstytucji marcowej

Ta przełomowa i pierwsza w historii Polski w pełni demokratyczna i republikańska konstytucja to dla nas wszystkich ważna lekcja. Nie tylko dlatego, że nawiązywała do najlepszych w tym czasie wzorców zachodnich demokracji. Była również gwarantem wartości takich jak kompromis, bezpieczeństwo, praworządność czy też nowoczesne podejście do instytucji państwa. Dlatego warto przypomnieć ten bezprecedensowy akt i 6 podstawowych lekcji, jakie możemy wyciągnąć z jego uchwalenia i późniejszego upadku.

1. Konstytucja była kompromisem politycznym lewicy i prawicy osiągniętym w imię dobra kraju i narodu polskiego

– Prace nad konstytucją trwały od maja 1919 r. do 17 marca 1921 r. Była ona niewątpliwie wynikiem kompromisu pomiędzy ugrupowaniami prawicowymi i lewicowymi, z których żadne nie miało wówczas znaczącej przewagi politycznej. Kompromisu osiąganego w bardzo trudnej sytuacji społecznej, gospodarczej i międzynarodowej – podkreślił wicemarszałek Sejmu.

2. Państwo może zapewnić bezpieczeństwo swoim obywatelom nie rezygnując z bycia państwem demokratyczny

– Konstytucja marcowa w swoim modelu ustrojowym państwa bezpiecznego i opiekuńczego była najlepszą alternatywą polityczną dla komunizmu oraz rodzącego się faszyzmu – ustrojów, które oferowały rezygnację z wolności jednostki w zamian za gwarantowane przez państwo bezpieczeństwo socjalne. Ojcowie Konstytucji marcowej pokazywali, że jest to fałszywa perspektywa, a państwo demokratyczne może zaoferować swoim obywatelom bezpieczeństwo w znacznie lepszym wydaniu. Jest to druga lekcja płynąca z wydarzeń sprzed stu lat – wyjaśnił Piotr Zgorzelski.

3. Demokracja, wolność i prawa obywatelskie nie są zdobyte raz na zawsze. Trzeba o nie dbać i zabiegać każdego dnia

– Podobnie jak wtedy piłsudczycy, również PiS jest dziś niekompatybilny z demokracją, praworządnością i prawami człowieka. Na szczęście, w dzisiejszym świecie katalog sojuszników zagranicznych polskiej neosanacji jest znacznie bardziej ubogi. Europa wyciągnęła wnioski z ówczesnych błędów. Polska – niestety nie. Wolność i prawa obywatelskie, choć raz zdobyte i zapisane w konstytucji nie są zdobyte raz na zawsze – to trzecie przesłanie płynące z dziejów konstytucji marcowej – wskazał wicemarszałek.

ℹ️ Czytaj równieżPrzewrót majowy. Ludowcy pamiętają

4. Naród świadomy swych praw będzie ich bronił

– Wokół Konstytucji marcowej nie powstał charakterystyczny dla nowoczesnych państw patriotyzm – oparty na przywiązaniu do idei wolności i władzy ludu. Niewyedukowani obywatelsko Polacy byli bezczynni, gdy ich prawa były ograniczane. Dziś nowoczesna edukacja powinna odwoływać się do wartości, które łączą wyraźną większość Polaków: poczucia wspólnoty, szacunku dla chrześcijańskiego dziedzictwa naszej kultury i rozumnego patriotyzmu, który wcale nie jest sprzeczny z poczuciem przynależności do wspólnoty europejskiej. To co stało się z konstytucją marcową, pokazuje jak ważna jest nowoczesna edukacja obywatelska, która sprawia, że naród świadomy swych praw będzie ich bronił. To czwarta lekcja płynąca z doświadczeń sprzed 100 lat – zaznaczył polityk PSL.

5. Podobnie jak dzisiaj, blisko 100 lat temu Polacy przyzwyczajali się, że wolność jest im odbierana nie jednym aktem, ale dziesiątkami ustaw, zarządzeń i rozporządzeń, a naród z suwerena staje się powoli niewolnikiem rządzącej sanacyjnej „dobrej zmiany”.

– Konstytucja marcowa została zastąpiona przez autorytarną konstytucję kwietniową, która niczym bożka uznawała państwo rozumiane nie jako wspólnotę wolnych obywateli, ale poddanych jednego człowieka – prezydenta, którym miał zostać Józef Piłsudski. To on miał być źródłem władzy, a wokół niego powstała klika zwana „najlepszymi synami”, która stawała się oligarchami i ówczesnymi odpowiednikiami dawnej arystokracji. Do autorytarnych rozwiązań zapisanych w konstytucji z kwietnia 1935 r. dochodzono powoli ograniczając na każdym kroku prawa obywatelskie i polityczne. Polacy, podobnie jak dziś, stopniowo przyzwyczajali się do tego, że z obywateli stają się poddanymi. Ten rodzaj niewoli nie został ustanowiony jednym aktem, lecz następował małymi krokami i przy entuzjastycznym aplauzie beneficjentów neosanacyjnej „dobrej zmiany”. Jest to piąta lekcja pokazująca, jak ważna jest historia sprzed 100 lat – uważa Piotr Zgorzelski.

6. Niedemokratyczne rozwiązania wcale nie chronią państwa lepiej przed zagrożeniami

– Konstytucja marcowa została zastąpiona przez autorytarną konstytucję kwietniową, która niczym bożka uznawała państwo rozumiane nie jako wspólnotę wolnych obywateli, ale poddanych jednego człowieka – prezydenta, którym miał zostać Józef Piłsudski. Nowy system władzy miał zapewnić lepszą obronę państwa, czego liberalne rozwiązania z 1921 ponoć nie zapewniały. Gdy w 1939 r. Polacy wykrwawiali się na polach bitew, „najlepsi synowie II RP” jak choćby marszałek Rydz-Śmigły, czy oskarżyciel w procesie brzeskim – prokurator Witold Grabowski jak szczury z tonącego okrętu uciekali z Polski do Rumunii. Niedemokratyczne rozwiązania wcale nie uchroniły państwa przed niebezpieczeństwami, a wyznaczony urzędowo „lepszy sort Polaków” okazał się niewielką grupą karierowiczów, którzy nie byli w stanie obronić kraju przed prawdziwym, a nie wyimaginowanym niebezpieczeństwem. To ostania, szósta lekcja, którą daje nam historia polskiego konstytucjonalizmu sprzed II wojny światowej – podkreślił wicemarszałek Sejmu RP.

– Dziś, na naszych oczach tworzy się nowa, neosanacyjna, pisowska klika, która uwłaszcza się na naszym kraju. Dla niej otwiera się cmentarze i stoki narciarskie, ją szczepi się poza kolejnością, obdarza bogatymi apanażami w spółkach skarbu państwa lub lukratywnymi stanowiskami państwowymi. Warunek musi być tylko jeden – bierny, mierny, ale wierny. Nie mam wątpliwości, że w czasie prawdziwej próby jej członkowie skrzętnie skorzystaliby z sanacyjnych wzorców 1939 r. Jest tylko jedno utrudnienie – nie mamy już wspólnej granicy z Rumunią, nie mogą więc z Polski uciekać tą samą drogą – podsumował wicemarszałek Sejmu RP, Piotr Zgorzelski.