Skip to main content

Minimalny standard połączeń, transport na żądanie, bezpieczniejsze autobusy i rozkłady jazdy dostępne w internecie. Tak miała wyglądać największa od 16 lat reforma organizacji transportu publicznego w Polsce. Prezydent Karol Nawrocki zawetował jednak ustawę przygotowaną przez Ministerstwo Infrastruktury kierowane przez Dariusza Klimczaka z PSL. Konsekwencje tej decyzji odczują przede wszystkim mieszkańcy wsi i małych miejscowości.

Kod pocztowy nie może decydować o dostępie do świata

Dla mieszkańców dużych miast transport publiczny jest czymś oczywistym. Dla wielu mieszkańców Polski lokalnej nadal pozostaje trudno dostępny. Brak autobusu często oznacza brak możliwości samodzielnego dojazdu do pracy, szkoły, lekarza czy urzędu.

Według szacunków problem wykluczenia komunikacyjnego może dotyczyć nawet około 10 milionów Polaków. Reforma przygotowana przez Ministerstwo Infrastruktury kierowane przez Dariusza Klimczaka z PSL miała zacząć rozwiązywać ten problem systemowo, a nie poprzez doraźne działania.

Minimalny standard zamiast komunikacyjnej loterii

Ustawa po raz pierwszy miała określić minimalny standard połączeń pomiędzy stolicami województw a siedzibami powiatów oraz pomiędzy siedzibami powiatów a siedzibami gmin.

Mieszkańcy mieli uzyskać dostęp do co najmniej czterech par połączeń w dni robocze oraz dwóch par w soboty i pozostałe dni wolne od pracy. Nie chodziło o luksus, lecz o podstawową możliwość dotarcia tam, gdzie toczy się codzienne życie.

Tam, gdzie utrzymywanie regularnej linii autobusowej byłoby trudne lub ekonomicznie nieuzasadnione, gminy wiejskie i miejsko-wiejskie mogłyby organizować przejazdy na żądanie samochodami osobowymi. Rozwiązanie to przygotowano z myślą o mieszkańcach najmniejszych i najbardziej oddalonych miejscowości.

Jeden system zamiast przypadkowych połączeń

Reforma miała również uporządkować organizację transportu. Marszałek województwa pełniłby funkcję integratora przewozów, odpowiedzialnego za koordynowanie transportu autobusowego i kolejowego oraz planowanie spójnej sieci połączeń.

Elektroniczne rozkłady jazdy ułatwiłyby sprawdzanie dostępnych połączeń w internecie i planowanie podróży. Ustawa wprowadzała również ograniczenia dotyczące wieku autobusów objętych dofinansowaniem oraz obowiązek wyposażania nowszych pojazdów w pasy bezpieczeństwa.

Jedno weto zatrzymało całą reformę

Prezydent zakwestionował przepisy dotyczące okresu obowiązywania umów finansowanych z Funduszu Rozwoju Przewozów Autobusowych. Jego decyzja objęła jednak całą ustawę, a wraz z nią wszystkie rozwiązania służące ograniczeniu wykluczenia komunikacyjnego.

Weto zatrzymało wprowadzenie minimalnych standardów połączeń, transportu na żądanie, integracji przewozów, cyfrowych rozkładów jazdy oraz rozwiązań zwiększających bezpieczeństwo pasażerów.

Problem wykluczenia komunikacyjnego nie zniknął. Zablokowane zostały natomiast narzędzia, które miały go realnie ograniczyć.

PSL nie rezygnuje z walki o Polskę lokalną

Polskie Stronnictwo Ludowe od lat podkreśla, że państwo nie kończy się na granicach największych miast. Mieszkańcy wsi i małych miejscowości mają takie samo prawo do mobilności, rozwoju oraz dostępu do usług publicznych jak mieszkańcy metropolii.

Transport publiczny nie jest przywilejem. Jest warunkiem równego startu, aktywności zawodowej i normalnego życia. Miejsce zamieszkania nie może przesądzać o możliwości dotarcia do szkoły, pracy, lekarza czy urzędu.

PSL będzie nadal zabiegać o minimalne standardy połączeń, transport na żądanie oraz lepszą koordynację przewozów. Nowoczesne państwo poznaje się bowiem nie tylko po szybkich pociągach łączących metropolie, lecz także po tym, czy autobus dociera do małej gminy.

Prezydent zatrzymał ustawę. Nie zatrzyma jednak potrzeby zmian ani determinacji, by Polska lokalna odzyskała połączenie z resztą kraju.